Like a rising monster All veiled in grey See the walls of dawn They warn you of the day
Kategorie: Wszystkie | Ogólnie | Oni | Troszkę smutniej | Z fotką | Z uśmiechem
RSS
sobota, 24 marca 2007
wywalenie złych emocji
Uwaga. Notka pisana pod wpływem impulsu mająca na celu rozładowanie złych emocji.

Jest mi źle, smutno i w ogóle do niczego wszystko.
Nie mogłam pojechać do koni bo :
- zwariowałaś
- wieje wiatr
- jeszcze jesteś zbyt słaba
- masz 52 mg/dl glukozy
- a jak coś się stanie ?
- i tak nie dam ci na bilet
- poczekaj jeszcze kilka dni

Cały czas chodzę i lecą mi łzy :(
W ogóle to chciałabym strasznie, żeby było jak kiedyś ,że wreszcie będę mogła pojeździć i przygotować sie do tego kursu...
Zdrowie sypnęło się maksymalnie w momencie, kiedy straciłam Kalinę.
Do września przez ostatnie 20 lat prawie codziennie siedziałam w stajni, jeździłam, trenowałam. A teraz ? Po prostu nie mam pieniędzy, rodzice nie są na stanowiskach, moje studia - co z tego ze wykształcenie w kierunku hodowli koni - to na nic ! Stypendium za granicą? Phi ! Jestem nikim. Taka jest prawda. Niestety. I trzeba było zostać na medycynie, albo chociaż w tych Niemczech.
Nawet "przyjaciele" się odwrócili. Byli, jak mogłam im załatwić darmowe przejażdżki.
Nie tracę jeszcze nadziei. Ale realia tego miasta są jakie są....
Chcę być z końmi, jeździć, pracować z nimi ! Po to się tyle lat uczyłam w tym kierunku, po to zrezygnowałam z medycyny, z doktoratu, z pracy naukowej. Głupia jestem jak....
Rodzina praktycznie obrażona...

Dziękuję, wyrzuciłam to z siebie. Bo nawet z kim porozmawiać nie mam. Pies ma mnie już dosyć.

Zaraz idę spać. Dobranoc.
Niech mnie ktoś przytuli ...
13:36, kwietnioweniebo , Troszkę smutniej
Link Komentarze (1) »
piątek, 23 marca 2007
buu
Nadal źle się czuję.
Wczoraj cukier 42 mg/dl, a dzisiaj - uwaga 32 mg/dl ???!!! Ile ? I to po posiłku. Po zjedzeniu całej masy słodkości.
Jeżeli coś mi dolega, to jest to coś poważniejszego niz wszyscy sądzą i trwa to zbyt długo.

Ustawiają dzisiaj rusztowanie pod moim blokiem. Ma zostać ocieplony. No i super, bo wieje okropnie. Poczatkowo winę zwalałam na okno. Ale po jego uszczelnieniu - okazało się, że wieje ścianą. Znaczy kawałkiem dykty.

Dostałam życzenia szybkiego powrotu do zdrowia od dziewuszek ze stajni. Wzruszyłam się bardzo. Podobno chciałyby, żebym pracowała tam na stałe...
Miałam dziś tam pojechać, ale jestem tak słaba, że nie ma mowy. Może jutro.
Lepiej doprowadzić sprawę swojego zdrowia do końca. żeby później nie było gorzej.

Idę się zdrzemnąć. Smutno mi.


czwartek, 22 marca 2007
One in a million
"One in a million men
could change the way you feel
One in a million men
Baby it's up to me"

Czasem z najbardziej niespodziewanej strony spotyka nas totalne zaskoczenie.

W zeszłym tygodniu K. zaczął ze mną rozmawiać. Oczy zrobiły mi się ogromne i mało się nie przewróciłam z wrażenia. Po prostu przez ten czas odkąd sie znamy miałam przekonanie, że ten człowiek mnie nie lubi.
Aż tu nagle... Okazało się , że skądś dowiedział się kim jestem, ile mam lat i jaki mam zawód. I podobno sam był tym zaskoczony.
Nagle stał się dla mnie potwornie miły, zaczął rozmawiać na temety ściśle zawodowe. Mało tego - ostatnio stara się mi pomóc znaleźć "porządną i ciekawą pracę"... Bo w klubie się zmarnuję.... Sam z własnej poli pojechał 60 km by dowiedzieć się dlaczego tak fatalnie potrafktowano mnie w mojej poprzedniej firmie i ponoć opierniczył zdrowo Głównego.
Koniec świata blisko.....
I chyba jest dużo lepiej. W sumie to teraz żałuję ,że nie ujawniłam sie na samym początku. Nie wiem w sumie dlaczego. Może z racji swojego wieku... Bałam się, że mnie nie przyjmą. Mam to szczęście, że wygladam 10 lat młodziej niż mam w rzeczywistosci.
A z drugiej strony tyle się wycierpiałam. Od samego początku mogło być zupełnie inaczej.
K. w gruncie rzeczy jest bardzo w porządku facetem. Przeprosił, że nie poznał. I postarał się jakoś tam pomagać.
Mam nadzieję , że będzie już w miarę dobrze. Bardzo zalezy mi na tych koniach. Wcale nie zależy mi na jakiejś super pracy, na dużych pieniądzach. Chcę robić to, co kocham najbardziej i... dla czego zrezygnowałam ze studiów medycznych.
Teraz dzieki K. coś się zmienia. Człowiek, po którym najmniej bym się spodziewała, okazuje swoje serce i zainteresowanie. Po tym szczególnym dniu gdy wróciłam do domu, zwyczajnie sie popłakałam... Bo tyle złego od strony ludzi... Nie ufam im. Boję się. A ten człowiek... Dobra, juz nie piszę, bo znowu sie rozkleję.

A dzisiaj odpoczywam bo dosyć ciężkim zabiegu u dentysty. Niby zwykła ekstrakcja. Ale u mnie, nie jest to takie proste. Mam bardzo dziwnie rosnące korzenie, przez co dostaję strasznych bóli. Na szczęście, po wielu badaniach lekarze doszli w końcu co mi jest.
Ciężki to był zabieg. Mam dobrego stomatologa, ale mimo wszystko... Niestety dostałam krwotoku. Bardzo sie wszyscy wystraszyliśmy. Dzisiaj wszystko dobrze, tylko słaba jestem potwornie.
Nawet zmierzyłam sobie poziom glukozy - 42 mg/dl !?
Jem słodkie. I marchewkę. A na obiad watróbka.

Tak w ogóle, to najgorsze dopiero przede mną..... :/

Kurcze kiedy ja do klubu w końcu zacznę regularnie jeździć. Cierpliwość K. może się kiedyś skończyć...
A tak w ogóle to K. zawsze mi się podobał jako mężczyzna ;p
12:03, kwietnioweniebo , Z uśmiechem
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 13 marca 2007
;)
I nie przyjechała siostrunia Mamy. Zadzwoniła z życzeniami rano. Podobno źle się czuje... Troszkę tam już zaczęła mamie "gadać" jak to ona potrafi, ale przez telefon to zupełnie co innego. Słuchawkę można w razie czego odłozyć ;) .
Także nie jest najgorzej.

Piękna pogoda, więc wzięłam piesa i mamę na spacer. Przeszłyśmy się na drugi koniec osiedla zapłacić podatek za psa. Spory kawałek drogi, zajęło nam to prawie 2 godziny. Ale wszystko było zamierzone. Mamie ruch jest bardzo potrzebny, "nam zwierzom" też ;) .

Nie jadę dzisiaj do klubu. W zeszłym tygodniu zginęły mi pieniadze na bilety. Nie wiem gdzie ,czy mi wyleciały, czy ktoś sobie hmmm "pożyczył"... Dlatego muszę się teraz bardzo ograniczać. Kurde, mam nadzieję, że K jakoś to zrozumie...
Tęsknię okropnie za zwierzakami, ale co mam zrobić... Będzie cieplej, to zacznę jeździć rowerkiem. Może nadrobię stracony czas.

No i wkurzam się na swoje miękkie serce. Malowanie obrazów jest w tej chwili moją jedyną formą zarobku. Mam akurat na te bilety. Było kilka mniejszych zamówień. Głupia - narysowałam, dałam, podobały się bardzo,a że ktos nie miał akurat... "dobrze, to później mi zapłacisz". Tylko, że to już się ciągnie od stycznia.... Nie mam teraz za co jeździć, muszę siedzieć w domu, a ten ktoś a i owszem na to ma... A mi nie zapłacił...
Już nigdy nie dam nikomu obrazu zanim nie otrzymam zapłaty. Nie ma ! Koniec.
Taaa, tylko znając siebie....
Ech.
14:50, kwietnioweniebo , Ogólnie
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 12 marca 2007
Rozterki
Miałam wczoraj wieczorem kiepski humor. Wszystko mnie drażniło. Mam uraz do wódki. Nie, nie to że ja nie mogę ,czy wypiję ża dużo. Ogólnie, jak stoi na stole, jak widzę innych pijacych, kiedy widzę ich zmieniający sie nastrój pod wpływem alkoholu. Uraz sprzed dwóch lat. Przez wódkę musiałam odejść z miejsca, które bardzo kochałam. O mały włos mój pobyt tam nie skończył się źle. W zasadzie straciłam wówczas wszystko. Możliwość treningów, startów. Kto wie czy nie byłoby lepiej, gdybym wówczas została. Ale co, bać się ,czy nie zabiją ,czy nie zgwałcą ,czy jeszcze czegos nie zrobią ? Nienawidzę alkoholu.
Przykro mi, bo chyba troszkę popsułam mamie przyjęcie :( Kurde. Dzisiaj to ona warczy na mnie. Staram się unikać.

Poszłam do biblioteki, nie znalazłam książek dla ojca. Prosił o tomy "Bolesław Chrobry" Gołubiewa, ale niestety w naszym mieście tego nie posiadają. Ale znalazłam coś z podobnego okresu historycznego. Mam nadzieję ,ze się spodobają.
A ja sama chyba zacznę czytać biografie. Dzisiaj mam "Mój powrót do życia" Lance Armstronga. Później może poczytam o Madonnie ?

Szukałam prezentu dla mamy na jutro. Myślałam o jakiejś niedrogiej bluzce, ale były jakieś takie... Niestety moje finanse jako bezrobotnej też nie za bardzo :/. Naszyjnik mi się jeden podobał, tylko później uswiadomilam sobie , że podobny już ma :). To stanęło na puszce na herbatę :) . Mama lubi praktyczne prezenty, mam nadzieję , że się jej spodoba.

Ciepło dzisiaj strasznie.
No i, nie ma to jak paradować po mieście w wyglądzie "depesza" :) Chociaż, czy obecnie ludzie jeszcze znają ? Wielu się za mną obejżało.... ze strachem czasami hehe. Uwielbiam to ;) . Już nie wspomnę o panach budowlańcach ocieplajacych nasz blok ;p

Prawdopodobnie jutro przyjedzie siostra mamy. Właściwie to dziwne. Kłócą się. Bo ona wyszła bardzo bogato za mąż, mama troszkę biedniej. I zawsze tak było, że nie pasowaliśmy do tego ich "wielkiego świata". Byliśmy tymi gorszymi, wiecznie się z czegoś wyśmiewano.
Ja w tej chwili też spotykam się z opiniami typu "jak to masz TAKIE osoby w rodzinie i nie masz pracy ?" Kuzynka, mieszka dwa bloki dalej, typ bizneswomen. Kiedyś, gdy byłyśmy małe uwielbiałyśmy ze sobą spędzać czas. A teraz ? Mijamy się jak obcy ludzie. Chyba świadczy o czymś....
Generalnie nie lubię ciotki za to jej podejście do pewnych spraw. Przyjeżdża tu raz w roku, na imieniny mamy, psuje nastrój i w ogóle...
Muszę się chyba jakoś ewakuować.
Chciałabym pojechać do klubu, ale to po południu. Ciut się boję sama. Może to głupie, ale no... boję się być sama z K :D Bo... kurde... :D. Zreszta po tym, co mi się ostatnio śniło :D.
Czekam na odpowiedź od A. może też przyjedzie...
Kurka a w południe ? Hmm piesa na spacer wyciągnę....
15:49, kwietnioweniebo , Ogólnie
Link Dodaj komentarz »
niedziela, 11 marca 2007
niedziela

Obudził mnie rano ból. Nie, tylko nie to. Dziś przyjęcie, dlaczego ? Ale gdy otworzyłam oczy, wszystko nagle zniknęło. Nie ma go, nie ma ! Chyba organizm jest już tak przyzwyczajony do wiecznego dyskomfortu, że każdy stan bezbolesny wydaje mu się nienaturalny. To już w sumie 4 lata. Ostatnie pół roku dało się szczególnie w kość. A tu nagle : brak bólu ! Naprawdę już zapomniałam jak to jest, że tak lekko, że można się zacząć uśmiechać ! Coś niesamowitego. Teraz mam nadzieję, że włosy wreszcie odrosną, bo cera już troszkę lepsza no i.. że zacznę pomalutku wracać do dawnej formy.

Niedługo zrobię testa czy mogę jeździć rowerkiem. Bo po ostatnim bieganiu czułam się bardzo dobrze, więc… Świetnie by było. A jaka oszczędność na biletach !  No właśnie, nie mogę zbyt często jeździć do klubu z braku pieniążków na dojazd. A powinnam tam być praktycznie codziennie. Kurka, chyba przestanę "wydawać" obrazy dopóki nie otrzymam zapłaty.
Poza tym... ruchu mi brakuje !!!! Nie znoszę siedzieć w domu, w jednym miejscu. Kiedyś, jakiś czas pracowałam w biurze. Wytrzymałam jakoś te 4 miesiące, ale była to dosłownie katorga. To nie dla mnie ! Ruch !

Teraz byle do 21. Później jeszcze kilka wizyt kontrolnych i… żyć ????

Dziś Mamuś wyprawia imieniny. Przyjedzie ciocia i będzie pyszna pizza swojej roboty, którą.. ZJEM ! BEZ BÓLU ! Koniec z rozciapanymi papkami. Koniec, koniec !

Nie wiem co myśleć o panu K. Coś się dzieje. Coś, czego się bardzo boję. Ach… ja to zawsze muszę wynaleźć jakiś problem ;)

Wkurza mnie dym papierosowy. No ale co, ojcu nie przetłumaczy się przecież :/

Po głowie chodzi mi dzisiaj „Disappointed” z cudownym głosem Neila… Wspominam lato. Tęsknię do tego co było, tęsknię bardzo.

-------------------------------------
A właścicieli aut wyjących w nocy powinno się zamknąć w pomieszczeniu i puszczać "na fula" heavy metal w momencie gdy próbują zasnąć.

12:22, kwietnioweniebo , Z uśmiechem
Link Dodaj komentarz »
sobota, 10 marca 2007
Trudne to życie
Równy tydzień temu widziałam się z nią po raz ostatni.
Wesoła, 13- letnia dziewczynka. Początkowo troszkę mnie denerwowała swoim głośnym zachowaniem, bieganiną, ale kiedy wyjaśniłam, że trzeba być spokojniejszym przy zwierzakach, okazała sie naprawdę fajną osobą. Dużo w niej chęci, pasji. A to są cechy, które bardzo szanuję. Bo nie każdy dzieciak w tej chwili to ma.
Z sobie tylko wiadomych przyczyn pokochała klacz, która ma opinię złośliwej. Zwierz potrafi ugryźć, kopnąć, a tego początkujący bardzo się boją. A N. nie. Nic ją nie zrażało. Naprawdę fajnie było widzieć tą radość w jej oczach. A jakie było szczęście, gdy w niedzielę K. pozwolił jej wsiąść ! Dla takich chwil naprawdę warto żyć.
W poniedziałek wiadomość.
- Wiesz... N. w szpitalu, straciła przytomność
- ????????????????????
- podejżenie nowotworu złośliwego.

Dziś już wiem, że sprawa wygląda bardzo źle. Że są przeżuty.
Ogromny szok. Płacz. Ona ma dopiero 13 lat ! Ona była zdrowa ! Dlaczego nie było żadnych objawów ? Równy tydzień temu widziałam ją rozesmianą, biegajacą między zwierzakami !
To nie jest prawda !
Chyba dopiero teraz zaczyna docierać do mnie to wszystko. Cały czas mam przed oczami obraz tej roześmianej N.

Nie zdążyłam, jej dobrze poznać. Nic już nie będzie takie samo.
Ale trzeba walczyć. Będziemy pomagać N. aż TO pokonamy.

Pada deszcz
A założyłam sobie bloga. Sama jestem ciekawa, jak pójdzie to całe pisanie. I jak długo ? Potrzebuje takiego miejsca, w którym mogłabym się swobodnie "wygadać". Wy mnie nie znacie, ja nie znam Was. No i dobrze. Powiedzieć mogę narazie tylko tyle, że mam 28 lat ( juz prawie ;) ) i strasznie pogmatwane życie. Tzw kobieta po przejściach. Ponoć.

Ogólnie to siedzę w domi bo jestem lekko przeziębiona. Jutro imieniny mamy, w przyszłym tygodniu ma być ładna pogoda, szkoda by było się całkowicie "rozłożyć". W zasadzie powinnam być teraz w klubie. Zwłaszcza, że mam minus jeden punkt u pana K. No cóż. Mam nadzieję, że będzie dobrze. Że nie narobię sobie znowu kłopotów. Ale chyba mam prawo czasem źle się czuć. choć ostatnio tego dużo dosyć. Nic, zobaczymy co będzie. Trochę się boję.

Miałam iść po kilka Danio rerio, ale pada deszcz, jest bardzo nieprzyjemnie i nie chce mi się wyłazić.
13:29, kwietnioweniebo
Link Komentarze (1) »